Zima w stajni to nie pauza – to inny rodzaj troski

Zima w stajni bywa momentem granicznym. Dla wielu koni i jeźdźców to czas spowolnienia, ograniczonego ruchu, skróconych treningów i codziennej walki z błotem, zimnem oraz wilgocią. Łatwo wtedy wpaść w pułapkę myślenia, że skoro „mniej się jeździ”, to i mniej trzeba robić wokół konia. Tymczasem prawda jest dokładnie odwrotna. Zima nie jest pauzą w opiece. Zima jest testem jakości troski.

To właśnie w tym okresie wychodzą na wierzch wszystkie zaniedbania. Skóra, kopyta, nogi i odporność konia reagują na warunki, w których funkcjonują każdego dnia. Jeśli pielęgnacja zimą jest przypadkowa, nieregularna lub oparta na półśrodkach, wiosną bardzo szybko pojawiają się problemy, których źródło tkwi właśnie w miesiącach zimowych.

Zima nie jest łagodna dla końskiego organizmu

Największym wyzwaniem zimy nie jest sam mróz, lecz wilgoć i brak możliwości naturalnego wysychania. Padoki zamieniają się w błotniste przestrzenie, a konie przez wiele godzin mają kontakt z mokrym podłożem. Skóra konia jest cienka, delikatna i znacznie mniej odporna na długotrwałe zawilgocenie niż skóra ludzka. To sprawia, że szybciej dochodzi do zaburzenia naturalnej bariery ochronnej.

W takich warunkach bakterie i drobnoustroje rozwijają się błyskawicznie. Najczęściej pierwszym sygnałem są drobne zmiany skórne, podrażnienia pęcin, a w dalszej kolejności gruda i stany zapalne. Zimą bardzo łatwo też o problemy kopytowe, zwłaszcza gnijące strzałki, które przez tygodnie nie mają szansy wyschnąć.

trening z koniem zima

Zimowa troska zaczyna się od codziennych drobiazgów

Podobne wpisy